Potrzeba zmiany cz.4

Uwolnić zawód nauczyciela!

Obiecywałem ostatnio zająć się zawodem nauczyciela. Od dawna postuluję bowiem, aby całkowicie uwolnić ten zawód i zatrudniać pracowników szkół na zasadach rynkowych. Oprócz tego uważam, że należy dać możliwość ustalania wysokości pensji nauczyciela przez dyrektora szkoły.

Co to zmieni?

Po pierwsze. Można będzie przede wszystkim swobodnie dokonywać zmian kadrowych, co pozytywnie wpłynie na jakość kształcenia młodych ludzi. W obecnej szkole nie ma nic gorszego niż skostniałość i zastałość pseudo pedagogów. Obecnie ustawowa gwarancja zatrudnienia oraz skończona (mająca kiedyś swój kres) ścieżka rozwoju zawodowego stymulują lenistwo wykształconych i doświadczonych nauczycieli. Nie ma się po co rozwijać i rzetelnie pracować – ma się stopień nauczyciela dyplomowanego oraz etat gwarantowany. Zakładając więc usunięcie zapisu Karty Nauczyciela o gwarancji zatrudnienia nauczycieli mianowanych i dyplomowanych można stwierdzić, że przynajmniej większości z nich nie chciałoby się „obijać” – reszta ze szkoły by wyleciała w całkiem naturalny sposób.

Po drugie. Zatrudnienie nauczycieli na warunkach rynkowych stworzyłoby możliwość bardziej sprawiedliwego podziału pieniędzy pomiędzy pracowników. Możnaby zachować oczywiście stopniowanie wynagrodzenia ze względu  na długość stażu pracy, ale dodatkowa premia ustalana byłaby proporcjonalnie do osiągnięć pracownika. Obecnie bowiem panuje przekonanie, że tzw. dodatek motywacyjny należy się każdemu w zależności od długości pracy – krzyk wielki jest i wiele nienawiści podczas procesu przyznawania tego dodatku. Dodam, że wielkość premii ustalałby dyrektor w każdym miesiącu pracy nauczyciela.

Po trzecie. Należy poruszyć jeszcze czas pracy nauczyciela. Jest to niezwykle drażliwa kwestia, a jej dotknięcie powoduje napad złości, a nawet furii, u 99% pedagogów. Oczywiście każdy nauczyciel ma bardzo dużo pracy w szkole i poza nią ;) – wiem, bo sam kiedyś pracowałem w szkole. Uważałem wówczas i uważam ciągle, że należy zwiększyć nauczycielom liczbę realnie przepracowanych godzin tygodniowo. Istnieje bowiem grupa nauczycieli, która prowadzi bezpłatne zajęcia dla dzieci. Ci  prawdziwi pedagodzy jakoś mogą pracować ponad wyznaczony etat i co ciekawe… nawet się z tego cieszą. Istnieje także druga grupa nauczycieli, która z niecierpliwością wypatruje końca ostatniej w danym dniu lekcji (tych jest więcej) – takich trzeba ze szkół powyrzucać! Dorzucić jeszcze warto, że natłok zajęć nauczyciela spowodowany jest nieprawidłowym rozplanowaniem roku szkolnego, ale o tym napiszę w przyszłości.